Powiększ czcionkę za pomocą skrótu klawiszowego CTRL +, a pomniejsz za pomocą CTRL -

Resort gospodarki do 11 lutego czeka na opinie do Programu Rozwoju Przedsiębiorstw do 2020 r. Opracowany dokument jest – jak podkreślają przedstawiciele ministerstwa – kluczowym dla rozwoju przedsiębiorczości katalogiem instrumentów.

– Zawiera szereg różnych rozwiązań podatkowych, regulacyjnych i finansowych – mówi Agencji Informacyjnej Newseria o programie Jerzy Majchrzak, dyrektor Departamentu Innowacji i Przemysłu w Ministerstwie Gospodarki.

Program będzie podstawą przy tworzeniu nowego programu operacyjnego, związanego z wydatkowaniem środków unijnych na lata 2014-2020 w ramach przyszłej perspektywy budżetowej Unii Europejskiej. Obejmuje on m.in. usuwanie barier w prowadzeniu przedsiębiorczości, tworzenie przyjaznego otoczenia, promowanie innowacyjności i inwestycji w badania wśród polskich firm, głównie małych i średnich.

Ale na jego podstawie będą tworzone szczegółowe warunki i zasady programów operacyjnych Innowacyjna Gospodarka i Inteligentny Rozwój na lata 2014-2020.

Zmienić może się sposób udzielania wsparcia. Ministerstwo Gospodarki opowiada się za tym, by bezzwrotne dotacje zastąpić systemem pomocy zwrotnej. O to samo zabiega środowisko bankowe i np. przedstawiciele funduszy typu private equity, mimo że taki system do tej pory się nie cieszył się w Polsce dużym powodzeniem.

Przykładem jest Krajowy Fundusz Kapitałowy, którego 100-procentowym udziałowcem jest Bank Gospodarstwa Krajowego. Fundusz został powołany w 2005 roku po to, by w warunkach rynkowych „przetestować” nową formę wspierania zwrotnego innowacji. KFK jest swoistym funduszem funduszy, tzn. inwestuje w fundusze venture capital, które to dalej finansują rozwój spółek poszukujących środków na zrealizowanie innowacyjnych, ale obarczonych wysokim ryzykiem niepowodzenia projektów. Problem w tym, że Krajowy Fundusz Kapitałowy nie wydał wszystkich środków, jakie znalazły się w puli.

– Być może na początku przewidziano, że to pójdzie szybko. Albo przewidziane środki były zbyt duże jak na warunki praktycznych możliwości wdrażania, bo to jednak wymaga czasu, zmian mentalnościowych, pewnego osadzenia się na rynku, wypracowania procedur – uważa Jerzy Majchrzak.

Jak podkreśla, mechanizm finansowania zwrotnego nie funkcjonuje w Polsce zbyt dobrze głównie ze względu ma dużą "konkurencję" w postaci szeroko dostępnych bezzwrotnych dotacji. Teraz ma się to zmienić.

– W tym zakresie mamy już kontakty z bankami, z funduszami private equity czy innymi formami finansowania, które na Zachodzie się sprawdziły. Zakładamy, mając dużo większe pieniądze, że uruchomimy te fundusze, jednocześnie zdejmując z rynku dotacje na określone działania. W związku z tym nie będzie systemu dotacyjnego, czyli bezzwrotnego, będzie głównie system zwrotny – mówi dyrektor w resorcie gospodarki.

Dotacja na badania, kredyt na wdrożenie

I to właśnie od rodzaju działań powinno zależeć, czy dofinansowanie będzie w formie zwrotnej, czy bezzwrotnej.

– Na badania – dotacje, na rozwój, czyli przygotowanie do wdrażania – również dotacje, ale już w mniejszej skali, np. do 50 proc. – mówi Jerzy Majchrzak.

Natomiast wdrożenie projektu, czyli np. budowa hal, tworzenie parku maszynowego, zakup dodatkowych technologii – według resortu gospodarki – powinno być finansowane z funduszów zwrotnych, m.in. niskooprocentowanych kredytów.

– To ma być istotny przełom w nowej perspektywie finansowej, dlatego że finansowanie zwrotne zapewnia częściowy zwrot tych pieniędzy, w związku z tym będą one mogły funkcjonować na rynku dłużej niż jedna perspektywa finansowa – tłumaczy Jerzy Majchrzak.

To tym bardziej istotne, że prawdopodobnie po roku 2020 Polska nie dostanie już z Brukseli tak dużych pieniędzy na rozwój.

Dlatego założenia Ministerstwa Gospodarki mówią o tym, że do tego czasu trzeba zmienić zasady finansowania projektów innowacyjnych. Dzisiaj w 2/3 są one wspierane ze środków budżetowych, zaś 1/3 dokłada przemysł. W państwach rozwiniętych proporcje są odwrotne.

– My chcemy, aby w roku 2020 te finansowania się wyrównały, tzn. państwo dawało tyle samo mniej więcej co przemysł i żeby, zamiast 0,77 proc. PKB, jak mieliśmy w roku 2012, było 1,7 proc. PKB na badania i rozwój – dodaje dyrektor Departamentu Innowacji i Przemysłu w Ministerstwie Gospodarki.

Zdaniem Jerzego Majchrzaka nie trzeba będzie do tego specjalnych zachęt, bo przedsiębiorcy mają świadomość tego, że bez wsparcia nowoczesnych projektów nasza gospodarka się nie rozwinie, pozostając daleko w tyle za konkurencją.

Źródło: Newseria

Szukaj na stronie

7.3 logo_1.png

logo_2.3.png

bowes.png

PZ_1.jpeg

Wsparcie w starcie_1.png