Powiększ czcionkę za pomocą skrótu klawiszowego CTRL +, a pomniejsz za pomocą CTRL -

Jeśli zapadanie wyrok, Polska będzie musiała wypłacić tę kwotę za każdy dzień aż do czasu wdrożenia unijnych przepisów. A termin przyjęcia dyrektywy o OZE minął w grudniu 2010 roku. Aby więc nie dopuścić do tej kary, posłowie zaproponowali tzw. mały trójpak, czyli nowelizację Prawa energetycznego.

– „Mały trójpak” trafia w tej chwili do drugiego czytania w Sejmie, czyli można powiedzieć, że wychodzimy w jakiejś mierze na ostatnią prostą. To dobry sygnał dla gospodarki. Oceniam, że do końca tego półrocza powinniśmy się z tym uporać. Z tym, że mówię to za parlament, w związku z tym nie chciałbym wchodzić w kompetencje posłów – zastrzega w rozmowie z Agencją Informacyjną Newseria Jerzy Witold Pietrewicz, wiceminister gospodarki.

Zmiany zaproponowane w Prawie energetycznym zostały pozytywnie zaopiniowane przez rząd. To otwiera drogę do dalszych i szybszych prac nad regulacjami. Do tej pory resort skarbu państwa i finansów blokowały ich przyjęcie, krytykując przepisy zwalniające mikroproducentów energii z opłat za przyłączenie do sieci. Ostatecznie jednak rząd poparł zmiany w przepisach dotyczących odnawialnych źródeł energii (m.in. zwolnień z opłat za przyłączenie do sieci mikroinstalacji, częściowych zwolnień z tych opłat małych instalacji, a także wymogów dotyczących gwarancji pochodzenia energii elektrycznej).

Na przyjęcie przez rząd czeka także tzw. duży trójpak, czyli nowe Prawo gazowe, Prawo energetyczne i ustawa o odnawialnych źródłach energii.

– Tutaj problem jest zdecydowanie bardziej złożony, bo de facto mówimy o konstytucji rynku energetycznego w Polsce. Dotyczy to rozległej problematyki związanej z szeregiem dziedzin gospodarki. Dlatego tak trudno jest to uzgodnić, bo to jest kwestia różnic interesów, podejścia uczestników rynku. My mamy nasze rozwiązania, one są gotowe, jesteśmy na etapie konsultacji i z szeroko rozumianym rynkiem, ale też z innymi resortami, które mają swoje oczekiwania, nie mówiąc jeszcze o zgodności z wytycznymi Unii Europejskiej – mówi Jerzy Witold Pietrewicz.

Zanim więc „duży trójpak” trafi do Sejmu, najpierw ma zostać przyjęta nowelizacja Prawa energetycznego.

– Musi być zachowana pewna sekwencja działań, a więc najpierw „mały trójpak”. Część rozwiązań zawartych w nim znajduje się również w dużym, to powinno przyspieszyć nam później pracę nad tym „dużym trójpakiem” – uważa Jerzy Witold Pietrewicz.

Wiceminister dodaje, że „byłby zdumiony”, gdyby jeszcze w tym roku prace nad tymi regulacjami nie zostały zakończone.

Czeka nas społeczna rewolucja

Zdaniem wiceministra, fotowoltaika prosumencka, czyli wytwarzanie prądu ze słońca przez gospodarstwa domowe, powinna być dofinansowywana z budżetu państwa.

– Widzimy potrzebę rozwoju energetyki odnawialnej w Polsce i nie chcemy jednocześnie określać, który rodzaj energetyki jest ważniejszy. Ale też musimy patrzeć na to przez pryzmat kosztów energii elektrycznej generowanych z tych źródeł. W związku z tym bardziej przychylnie patrzymy na te rodzaje energetyki odnawialnej, które są tańsze, ale nie zamykamy drogi także dla fotowoltaiki, która dzisiaj jest jednym z droższych rodzajów energii – mówi Jerzy Witold Pietrewicz.

Zgodnie z projektem ustawy o OZE dla fotowoltaiki, oprócz przychodu wynikającego ze sprzedaży energii elektrycznej, przewidziano dodatkowe wsparcie. Te źródła mają otrzymać dodatkowy dochód ze sprzedaży tzw. zielonych certyfikatów pomnożony przez odpowiedni współczynik korekcyjny. Wartość współczynnika będzie uzależniona od mocy elektrowni słonecznej (od 100 kW do 10 MW) oraz rodzaju jej montażu (na budynkach lub na gruncie). Jednak dla źródeł fotowoltaicznych o mocy powyżej 10 MW nie przewidziano dofinasowania.

– Warto wspierać fotowoltaikę, ale na poziomie energetyki rozproszonej, a więc tzw. prosumenckiej, czyli takiej gdzie wytwórcy energii są zarówno jej sprzedawcami. To może być w ogóle rewolucja społeczna, jeśli ten system wejdzie w życie – uważa Pietrewicz.

Również hydroelektrownie, zdaniem wiceministra, powinny uzyskać dofinansowanie w postaci zielonych certyfikatów. Choć pojawiają się głosy, że duże instalacje, jak ta we Włocławku o mocy 160,2 MW, nie wpływają pozytywnie na ekosystem.

– Dużych elektrowni nie mamy wiele, w dodatku one są zamortyzowane. A system wsparcia jest przeznaczony dla inwestycji. Jeśli więc te elektrownie będą może nie tyle zwiększały swoje moce, bo nie mają takich możliwości, ale jeśli będą się modernizowały, to mogą liczyć na nasze wsparcie – tłumaczy wiceminister.

Te propozycje zmian znalazły się w projekcie ustawy o OZE, wchodzącej w skład „dużego trójpaku energetycznego” obok ustaw Prawo gazowe i Prawo energetyczne.

Źródło: fundusze-europejskie.pl